);

Fundusze Europejskie – gdzie nie korzystać z nich

Fundusze Europejskie są przeznaczane na różne formy pomocy w Polsce. Dzięki nim stawia się budynki, buduje lub remontuje drogi, finansuje się różne projekty, czyli jest to pomoc dla Polski. Można powiedzieć, że dzięki funduszom europejskim mamy szansę doganiać Kraje Zachodnioeuropejskie.

Plakat Funduszy Europejskich

Jedną z form wykorzystania funduszy europejskich jest dofinansowanie osób chętnych do zakładania działalności gospodarczej. Ma to na celu zachęcanie do realizacji różnych pomysłów mających przynosić dochód.

W Opolu jest kilka instytucji, które zajmują się przydziałem takiej pomocy pochodzącej z funduszy europejskich. Procederem tym zajmuje się m.in. Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości(dalej: AIP), mający siedzibę w akademiku przy ulicy Katowickiej. Innym podmiotem jest Wydział Rozwoju Przedsiębiorczości przy Wojewódzkim Urzędzie Pracy(dalej: WUP), z siedzibą przy ulicy Zielonogórskiej.

W każdym z nich należy złożyć kwestionariusze(identyczne). Do AIP przynosi się dokumenty, które są od razu sprawdzane przez pracownika i na miejscu uzupełniane. Nie są wymagane wykreślania pustych rubryk lub pisanie tam „nie dotyczy” i parafowanie. W WUP dokumenty nie są sprawdzane od razu i w razie błędów konieczna jest kolejna wizyta w ich siedzibie, gdzie dojechać jest raczej trudno. Ponadto wymagają skreślenia każdej niewypełnionej rubryki, napisanie nie dotyczy i złożenie podpisu. To jest kilkadziesiąt rubryk.

Fundusze Europejskie…

Już na tym etapie zachodzi pytanie: te same dokumenty, cel składania dokumentów ten sam(dotacja), a tak różne odejście. WUP to jedna wielka biurokracja, a AIP osiąga to samo bez obciążania swoich klientów. Ponadto WUP stosuje tryb nakazowo – straszący. Wyznaczają na zgłoszenie się 2-3 dniowy termin z zaznaczeniem, że w razie niezgłoszenia się skreślają z listy beneficjentów.

W moim przypadku musiałem jeszcze raz zgłosić się w siedzibie WUP, bo znaleźli jakieś kolejny błąd, którego przedtem nie znaleźli. Nie obchodziło ich to, że to stało się z ich winy. Ja musiałem tracić czas na dojazd, tylko dlatego, że jakiś ich urzędnik miał zaćmę na oczach.

Kolejnym etapem, była rozmowa z doradcą ds. pracy. Doradca urzęduje w przeciwnym punkcie miasta, bo w budynku WORD na ulicy Oleskiej. Tam też trudno dojechać bez samochodu, ale co to obchodzi urzędników WUP. Też wyznaczono krótki termin wraz z postraszeniem skreślenia z listy starających się. W AIP można było wybrać konkretny dzień i godzinę. I nie straszyli skreśleniem z list.

Po pozytywnej ocenie doradcy jacyś niby fachowcy oceniali wniosek o dotacje. Ocena wraz z informacją o przyjęciu wniosku lub jego odrzuceniu przyszła drogą mailową. W piśmie przewodnim były podane drogi złożenia odwołania od negatywnej decyzji oceniających. Można było odwołanie przysłać pocztą tradycyjną, donieść osobiście, lub drogą milową. Przy mailu żądano doniesienia odwołania na piśmie w ciągu trzech dni od wysłania emaila. To łamanie obowiązującego prawa, bo droga mailowa uznawana jest za obowiązującą. Żądanie doniesienia pisma na papierze to przestępstwo. Zwłaszcza, gdy po raz kolejny straszy się skreśleniem z listy starających się o dotację.

Fundusze Europejskie…

Aby było śmieszniej, to podany adres mailowy, na który można było składać odwołania był nieprawidłowy. Urzędniczka stwierdziła potem, że to pomyłka, ale nic się nie stało. Na złożenie odwołania też wyznaczono bardzo krótki termin i zagrożono wykreśleniem z listy starających się o dotację.

Do mnie przyszły dwie oceny, z tym że jedna na moje nazwisko, ale inne imię, więc uznałem, że to nie do mnie. Nie odniosłem się więc do tej drugiej oceny w odwołaniu. W siedzibie WUP dowiedziałem się, że zawsze oceny wniosku dokonuje dwóch specjalistów, z tym że jeden pomylił moje imię. O dwóch „fachowcach” nie było mowy w piśmie przewodnim, więc nie wiedziałem, że taka jest procedura, bo niby skąd?

Po złożeniu odwołania podwyższono mi ilość punktów, ale tak, abym nie osiągnął nawet finalnego pułapu. Dlaczego? Bo śmiałem wypominać niekompetencję  i łamanie prawa przez pracowników WUP. Podważyłem też kompetencje osób oceniających. Ich wpisy ocenne świadczyły o kompletnym braku znajomości tematu.

Z wyniesionych doświadczeń mogę stwierdzić, że WUP to zbiorowisko osób niekompetentnych(aby nie napisać bardziej dosadnie). Należałoby raczej nazwać ich urzędasami, a nie urzędnikami, bo tak pracują. Wymyślili bardzo zbiurokratyzowany system przeniesiony z czasów komuny. System, który jest nastawiony na utrudnianie możliwości otrzymania dotacji, czyli tyłem do klienta. Ponadto na realizację zachcianek pracowników petent ma bardzo krótki czas – z reguły 3 dni(wezwanie na Policję musi mieć co najmniej 7 dniowe wyprzedzenie). Do każdej informacji jest dołączona informacja strasząca konsekwencjami w postaci skreślenia z listy starających się o dotację.

Podsumowanie…

Jednym słowem – jeżeli ktoś chce starać się o dotację w ramach Funduszy Europejskich, to nie radzę tego robić w WUP-ie, bo szkoda nerwów, czasu i stresu, aby mieć kontakt z tak nieprzyjazną instytucją łamiącą prawo. Oni traktują klientów, jak ludzi, którzy nie mają nic innego do roboty, jak tylko czekanie w domu na ich znak i którzy od razu wykonują, czego jaśnie państwo z WUP zażądają.

Przeczytaj także o opolskim problemie z drzwiami i zobacz co słychać w WUP.